Cennik pomocy drogowej często wygląda enigmatycznie, bo tak naprawdę nie istnieje jedna cena za holowanie. To, ile zapłacisz za ściągnięcie unieruchomionego auta, zależy od kilku prostych zmiennych, które łatwo rozłożyć na czynniki pierwsze. Kiedy już wiesz, za co płacisz, żadna kwota na fakturze nie jest zaskoczeniem.
Z czego składa się cena holowania?
Najwięcej waży odległość. Krótki przejazd w obrębie miasta rozlicza się ryczałtem, a dłuższą trasę – najczęściej za każdy przejechany kilometr. Do tego dochodzi charakter samego pojazdu: im cięższy i bardziej gabarytowy, tym mocniejszego sprzętu wymaga i tym wyższa stawka. Znaczenie ma również pora – nocne i świąteczne wezwanie kosztuje więcej niż to samo holowanie w środku dnia roboczego. Ostatnia zmienna to dostępność: auto stojące na poboczu ładuje się szybko, ale to samo auto w rowie albo na trzecim piętrze parkingu to zupełnie inny nakład pracy.
Część firm dolicza też stałą opłatę podstawową za dojazd, zwykle w granicach 100 – 150 zł. To koszt niezależny od tego, jak daleko trzeba potem jechać z załadowanym pojazdem.
Ile to kosztuje w praktyce?
Dla najczęstszego scenariusza, czyli lokalnego holowania osobówki na dystansie do 15 – 20 km w godzinach roboczych, orientacyjny przedział to 200 – 500 zł. Przy dłuższych trasach liczy się już kilometraż, a rynkowa stawka mieści się zwykle w widełkach 8 – 12 zł/km. Auta większe i cięższe – dostawczaki, vany, SUV-y – kosztują odpowiednio więcej, bo wymagają lawety o większej ładowności.
Osobno traktuje się pojazdy ciężkie. Holowania tira, autobusu czy naczepy nie da się wycenić z tabelki, bo o koszcie decyduje dopuszczalna masa całkowita zestawu, gabaryty i miejsce zdarzenia. Tu cena zawsze ustalana jest indywidualnie, po podaniu konkretów. Szczegółowe rozbicie stawek dla różnych pojazdów znajdziesz w poradniku ile kosztuje holowanie samochodu.
Dopłaty, o których warto wiedzieć wcześniej
Kilka sytuacji podnosi rachunek ponad stawkę podstawową. Holowanie w porze nocnej (22:00 – 6:00), w weekend albo w święto to zwykle dopłata rzędu 20 – 40%. Podobnie jest, gdy dojazd do pojazdu jest utrudniony – rów, teren leśny, ciasny parking wielopoziomowy – albo gdy przed samym załadunkiem trzeba użyć wciągarki. To standardowe pozycje w całej branży, a nie wymysł konkretnego holownika. Rzetelna firma uprzedza o nich, zanim ruszy w drogę.
Kiedy holowanie nic nie kosztuje?
Zanim sięgniesz po portfel, sprawdź polisę. Wiele osób nie wie, że ma wykupione assistance w ramach OC lub AC, które pokrywa holowanie do określonego limitu kilometrów. W takim przypadku koszt bierze na siebie ubezpieczyciel, a Ty płacisz najwyżej za nadwyżkę ponad limit. To pierwsza rzecz, którą warto zweryfikować przy stłuczce lub awarii.
Jeśli zastanawiasz się, czy w Twojej sytuacji potrzebna jest laweta, czy wystarczy hol, temat porządkuje wpis holowanie czy laweta – co wybrać.
Jak uniknąć przepłacania?
Najważniejsza zasada jest prosta: poznaj cenę przed przyjazdem. Uczciwa firma poda ją z góry, po krótkim opisie sytuacji, i nie doliczy na końcu ukrytych kosztów. Warto przy zgłoszeniu podać jak najwięcej: dokładną lokalizację, typ pojazdu, opis usterki i to, czy do auta da się swobodnie podjechać. Im pełniejszy obraz, tym trafniejsza wycena i mniejsza szansa na dopłatę już na miejscu.
Orientacyjny koszt konkretnej trasy najłatwiej sprawdzić w kalkulatorze cennika pomocy drogowej – podajesz punkt początkowy i cel, a narzędzie wylicza widełki.